sobota, 9 sierpnia 2014

Chapter 5

Bluza! Cholerna bluza, której zapomniała oddać Isabelle Gerardowi. Już wyobrażała sobie, co pomyślał o niej Hiszpan, gdy wchodziła do swojego domu, nawet nie zapytawszy się, czy chce ją z powrotem.

Ściskała ją teraz w rękach, stojąc na parkingu Ciutat Esportiva Joan Gamper, stadionu treningowego FC Barcelony, i czekając na pojawienie się Gerarda. Nie wiedziała dlaczego, ale ostatnio w jej głowie ciągle pojawiał się obraz uśmiechającego się Hiszpana, jednak po chwili zanikał i widziała go w barze, gdy ściskał ją z całej siły za nadgarstek. Próbowała o tym zapomnieć, ale czasami to samo wracało do jej głowy. Ostatnie dwa dni starała się cały czas zajmować czymś myśli, to sprzątała, prała, upiekła nawet babeczki, których i tak nie zjadła, robiła wszystko, żeby nie mieć w głowie Gerarda. Jednak na marne. Ciągle zajmował jej myśli. Niesamowicie się teraz denerwowała, ale nie chcąc tego do siebie dopuścić, wmawiała sobie, że po prostu jest jej głupio.


Gdy zauważyła w dali idącego ze znajomymi z klubu Pique, wypuściła głośno powietrze i starając się na niego nie patrzeć, co i tak jej nie wychodziło, gdyż jej wzrok co chwilę wędrował w stronę trójki piłkarzy, czekała na Gerarda. Widziała jak nieco zaskoczony, mówi coś do kolegów, natomiast ci cicho na to zagwizdali, uśmiechając się szeroko w jej stronę.

Pomachała do nich delikatnie, następnie spuszczając wzrok. Miała nadzieję, że nie spotka Bartry, bo wiedziała, że skończyłoby się to gadką na temat umawiania się z piłkarzami, gdy ona przecież przyszła tylko oddać mu bluzę.

Przestąpiła z nogi na nogę i przyłożyła bluzę do nosa, upewniając się ostatni raz, czy na pewno ją wyprała, a nie wmówiła sobie tego.

Kątem oka zauważyła, że Gerard zbliża się do niej, więc szybko odsunęła materiał od twarzy i wyprostowała się, podciągając koszulkę do góry, gdyż miała wrażenie, że widać jej cały stanik.

Przygryzła wargę i uśmiechnęła się niepewnie, gdy Gerard znalazł się tuż obok niej.

- Hej - powiedziała cicho, zakładając kosmyk włosów za ucho i karcąc się w duchu za to, że była tak nieśmiała.

- Cześć - odpowiedział zachrypniętym głosem piłkarz, uśmiechając się szeroko i zastanawiając się, czy zachowywała się tak, ponieważ on tak na nią działał, czy po prostu była wstydliwa.

Najgorsze było to, że ona sama nie była pewna, o co chodzi.

- Ja... - zaczęła, ale po chwili przerwała, głośno wzdychając. - Przepraszam, że nawet się nie zapytałam, czy chcesz ją z powrotem, ale było mi w niej ciepło i zapomniałam, że nie jest moja. Przysięgam, że gdybym była świadoma, że jest twoja, to na pewno bym ci ją oddała, mam tylko nadzieję, że nie jesteś zły czy-

- Nic się nie stało - zaśmiał się Gerard, przerywając słowotok Isabelle. Wyciągnął w jej kierunku dłoń, żeby sięgnąć po bluzę.

Szatynka popatrzyła na rękę Piquę, później na niego nie łapiąc w pierwszej chwili, o co chodzi. Dopiero po dłuższym momencie zrozumiała i, czując jak się rumieni, podała mu jego własność.

- Przepraszam - sapnęła pod nosem, spuszczając z zażenowaniem głowę.

Co się z nią działo?

Spojrzała na chwilę na Gerarda, po czym uciekła wzrokiem gdzieś w bok.

- Em... może odwiozę cię do domu? - zapytał, uśmiechając się lekko i podchodząc do bagażnika samochodu, gdzie wrzucił sportową torbę, którą dotychczas miał przewieszoną przez ramię.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz